Migracja z Ghosta do Pagecorda

Rok temu zamieniłem Substacka na Ghosta. Teraz zamieniam Ghosta na Pagecorda. Ktoś powie, że mam za dużo wolnego czasu. Ale prawda jest zupełnie inna. Mam mniej czasu na pisanie niż chciałbym mieć. Mniej niż kilka lat temu, gdy zaczynałem ten projekt. A platformy, na których kolejno publikowałem, doskonale to uwidaczniały.

O powodach, dla których przeszedłem z Substacka na Ghosta już pisałem. Nie będę się powtarzał. Odsyłam do tamtego tekstu. Ale dlaczego zamieniam Ghosta na Pagecorda? Uwielbiam Ghosta. Jest piękny wizualnie, ma bardzo przemyślane funkcje, przepiękne szablony. Jest też kombajnem, który zawsze kusił wielością opcji. A ja zazwyczaj nawet nie mam kiedy pisać (choć chęci nie brakuje). Nie mówiąc o reszcie. Dlatego uznałem, że nie ma sensu płacić za infrastrukturę setki złotych rocznie tylko po to, aby opublikować kilka tekstów na przestrzeni 12 miesięcy i mieć do dyspozycji setki opcji i ustawień, z których nigdy nie skorzystam, bo mój minimalistyczny projekt ich nie potrzebuje.

Pagecord jest znacznie tańszy i ma wszystko, czego potrzebuję jednocześnie nie mając niczego, czego nie potrzebuję. To CMS i usługa proste do bólu (osadzone w Europie, zarządzane ze Szkocji). Typowo blogowe narzędzie i teraz właśnie to mi jest potrzebne. Nic więcej. Miejsce do pisania, które nie rozprasza, a wręcz kieruje prosto do edytora tekstu, aby coś opublikować.

I właśnie coś takiego mi wystarczy. Niewielki koszt, łatwy dostęp, możliwość publikowania nawet przez maila i Obsidiana. Bardzo niski próg wejśca. Wreszcie blog wygląda jak blog, a nie jak platforma do zarządzania rozbudowaną, cyfrową publikacją. I pewnie przez najbliższy rok tak właśnie zostanie. A może i dłużej?

Zapoznajcie się z Pagecordem. To stosunkowo nowa platforma blogowa. Kolejna tego typu dostępna w sieci. W sieci, która przeżywa (może jeszcze nie w Polsce) kolejny boom związany z blogowaniem. Ale o tym przy innej okazji.