Jason Koebler z 404media napisał:
„Aż 41% długich treści pisemnych przeglądanych przez użytkowników na LinkedIn jest prawdopodobnie w całości generowanych przez sztuczną inteligencję, a około jedna trzecia dłuższych postów na platformie X pochodzi z AI; według danych firmy Pangram około jeden na dziesięć dłuższych postów na Reddicie i Substacku jest tworzony przez sztuczną inteligencję”.
To cytat z artykułu zatytułowanego "LinkedIn and X Are Flooded With AI Spam, Browsing Data Suggests". Liczby potwierdzają to, co obserwujemy od pewnego czasu i co staje się codziennością. AI wypiera treści tworzone całkowicie przez ludzi. Wypiera, bo ludzie zastępują tworzone przez siebie treści tymi, które pomaga im albo w całości tworzy za nich model językowy.
Niby chcemy się komunikować, ale z drugiej strony coraz częściej nie chcemy poświęcać na to czasu. Albo wybieramy AI chcąc pomóc sobie w zdobyciu większego zasięgu dla publikowanych treści. Powody mogą być różne. I sądzę, że zależą od użytkowników oraz platformy, którą wybrali. Gdybym miał ochotę napisać coś dłuższego, to chciałbym znaleźć czas i znalazłbym go, aby usiąść, pomyśleć, napisać i opublikować.
Przykładem jest ten blog. Wcześniej prowadziłem newsletter. Później bloga na platformie Ghost obfitującej w różnego rodzaju rozwiązania i ustawienia. One czasem absorbowały (choć nie musiały) moją uwagę bardziej niż pisanie. Zmieniłem platformę na Pagecorda, gdzie nic już mnie nie rozprasza. Oczywiście - piszę rzadziej, bo tak akurat ułożyło się moje życie, że nie ma na to ostatnio zbyt wiele czasu. Ale piszę. Nigdy nawet nie rozważałem, by pomóc sobie wykorzystując któryś z modeli AI. Nawet do researchu. Jeśli chcę coś przekazać, to chcę to zrobić samodzielnie. Przedstawiając w ten sposób odbiorcom wyłącznie swój punkt widzenia. Nie każdy jednak wybiera tę drogę.
Nie piszę tych słów, aby namawiać do bojkotu rozwiązań opartych o AI. Niech każdy zdecyduje o swoim podejściu do tej technologii we własnym sumieniu i zgodnie ze swoimi przekonaniami. Nic mi do tego. Chcę natomiast zwrócić uwagę na coś innego i tutaj podzielić się swoją refleksją. A jest ona następująca:
Uważam, że jeśli wykorzystujesz sztuczną inteligencję do napisania tego, co chcesz przekazać, to mam wątpliwości, czy cokolwiek chcesz mi powiedzieć. Czy może po prostu szukasz sposobu na zrobienie wokół siebie szumu i zdobycie zasięgu. Jeśli tak jest, może lepiej, żebyś w ogóle nie pisał i nie chciał dotrzeć do mnie z tym, co wygeneruje dla ciebie sztuczna inteligencja lub w wygenerowaniu czego ci pomoże. Dlaczego? Bo jeśli już, to chcę rozmawiać z człowiekiem, a nie z maszyną. Mogę zapytać o zdanie maszynę samodzielnie. Nie potrzebuję cię do pomocy. Jeśli chcesz zainteresować mnie sobą - napisz coś od siebie. Nawet jeśli będzie to niedoskonałe, to nadal będzie to twoje. Bardziej twoje niż w jakimkolwiek innym przypadku. Dla mnie większą wartość ma to, co zrobisz sam niż coś, co powie ci, że brzmi jak ty, choć tobą nie będzie.
Dlatego uważam, że idea prowadzenia osobistego bloga jest tak wspaniała. Tutaj nie ma algorytmu, który podbije twoją treść. Tutaj nie ma społeczności, której zależy na zasięgach. Jest tu natomiast - w tym środowisku - pragnienie autentyczności. Coś, czego coraz częściej nie widać w mediach społecznościowych należących do cyfrowych korporacji. Może dlatego na blogach osobistych tak trudno znaleźć treści wygenerowane przy użyciu sztucznej inteligencji. Niezależnie od tego, jak inteligentna by ona nie była.