Co ma wspólnego wolność mediów z "byciem u siebie"?

Modele biznesowe i treściowe mediów zmieniają się i będą ewoluować w kolejnych latach. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Coraz częściej i coraz odważniej mówi się o tym, że nie w kierunku wielkich platform jak Google, Facebook, Twitter i tym podobne, ale we własne - niezależne, kontrolowane przez siebie miejsca w sieci. Na warunkach, których nie dyktuje ktoś, kto siedzi na drugim końcu świata i nie ma z nim bezpośredniego kontaktu. A czasami nawet na pośredni trzeba czekać tygodniami o ile nie miesiącami.

Dziennikarze i media bardzo cenią sobie niezależność. Ale w kwestii transformacji cyfrowej wybrano przed laty... zależność. Od big techów. Bo łatwiej. Bo szybciej. Bo tam już wszystko jest gotowe. Wystarczy kliknąć. Teraz zaczyna odbijać się to czkawką.

O tym, jak się zmieniać i jak to robią inni, dlaczego warto i od kogo się uczyć, opowiedzieli kilka dni temu w podcaście "Brand Book" Sylwia Czubkowska, Karolina Hytrek-Prosiecka oraz Jarosław Kuźniar. Ta trójka kilka lat temu porzuciła dotychczasowe myślenie o mediach. Jak myślą teraz? Warto posłuchać.

Przejście do internetu – o ile 10 lat temu w części redakcji wciąż pytano: „czy?”, dziś pytanie brzmi już tylko: „jak?” Granica między mediami tradycyjnymi a online’owymi zanika. Gdzie jeszcze ją widać? Jak być obecnym w sieci, by pokazać wartość swoich treści, utrzymać relację z odbiorcą, ale i własny charakter?

PS Zauważ, że podlinkowałem do strony, a nie do aplikacji podcastowej zewnętrznego dostawcy. Taka strona jest właśnie przykładem świadomego budowania społeczności "u siebie", a nie "u innych". Oczywiście, można i tu, i tu. Ale nie powinno się "tylko tam". Warto o tym pamiętać, rozwijając się we współczesnym świecie mediów.