Media społecznościowe

Remontada, czyli jak AS Roma szaleje w mediach społecznościowych

Na Stadio Olimpico w Rzymie płakali wszyscy. Piłkarze, kibice, działacze, dziennikarze… Wszyscy. Z tą różnicą, że jedni ze szczęścia, a inni z rozpaczy. Tych drugich zostawmy w spokoju. Uszanujmy ich ból i pozwólmy dojść do siebie. Poświętujmy chwilę z Rzymianami.

Pokonać FC Barcelonę 3:0 i awansować do półfinału Champions League to można w FIFIE, a nie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, kiedy pierwszy mecz przegrało się 1:4, prawda? Podobnie pomyślało pewnie kilka(dziesiąt) milionów ludzi zanim na stadionie AS Romy nie rozbrzmiał dźwięk gwizdka, kończącego rewanżowe spotkanie obu zespołów. Wtedy wybuchło istne szaleństwo.

W erze internetu, a przede wszystkim mediów społecznościowych wyobrażacie sobie jeszcze świat piłki nożnej bez emocji na Twiterze, Facebooku, Instagramie, Snapchacie? Dzielenie się ważnymi momentami w social mediach weszło nam w nawyk do tego stopnia, że nie zastanawiamy się już nad tym. Jesteś na meczu? Dzieje się coś historycznego? To naturalne, że włączasz aparat w telefonie i nagrywasz. Tak, jak Paul Rogers – autor poniższego wideo lub dziennikarz pokazany w 20. sekundzie. To się dzieje. Naturalnie.

Tak samo, jak działo się na twitterowym profilu AS Romy po zakończeniu meczu z Barcą. Ktoś wypruty z emocji powiedziałby: „No co, cieszą się”. O nie! Oni zwariowali ze szczęścia!

Jeśli pracujesz w wielkiej korporacji, jesteś „ściśnięty” pod szyją krawatem, zegar pokazuje godzinę 22.30, a ty ślęczysz nad jakimś ważnym raportem dla szefa – masz przerąbane. Nie tylko dlatego, że możesz zapomnieć o obejrzeniu historycznej remontady z kumplami przy piwie. Masz przerąbane także dlatego, że gdy ukradkiem oglądasz w telefonie transmisję tego meczu i widzisz, co się dzieje w Rzymie, w żaden sposób nie możesz tego wyrazić. A jeśli przez przypadek zrobisz to tak, jak ludzie od Twittera, tylko niechcący w raporcie dla przełożonego – możesz się pakować.

Specjaliści od mediów społecznościowych w AS Romie nie muszą się nigdzie pakować. To ich praca. Jedna z najlepszych na świecie. Przynajmniej w tak historycznej chwili. Jestem ciekaw na ile ten tweet wyżej był przemyślanym działaniem, a na ile (nie są w tej kwestii prekursorami) ustalili to wcześniej na wypadek zwycięstwa w dwumeczu. Bardzo mało prawdopodobnego – trzeba dodać.

No, dobrze. To nie jest najważniejsze. Zdecydowanie bardziej cenną rzeczą jest posiadanie w zespole ludzi, którzy potrafią utrzymać „ciśnienie” na odpowiednio wysokim poziomie, tworząc kolejne treści w mediach społecznościowych, zdobywające duże zasięgi, a jednocześnie nie przesadzić z ich liczbą oraz nie strywializować przekazu. W Rzymie to potrafią.

Mamma mia! Jakie to prawdziwe…

Ta niezapomniana noc, oprócz szaleńczej euforii i łez szczęścia, była prawdziwą próbą i początkiem ciężkiej pracy dla działu social mediów AS Romy. Trzy dni po meczu z Barceloną można śmiało powiedzieć, że dali radę. Podtrzymali emocje, dawkowali wypowiedzi, nie zabrakło błyskotliwych myśli, ani ciekawie zmontowanych wspomnień z najpiękniejszej nocy XXI wieku w wykonaniu Giallorossich.

A na koniec tego pięknego tygodnia aż prosiło się, by przekuć sukces w Lidze Mistrzów w mobilizację przed Derbami Rzymu (#DerbydellaCapitale).

3-of-the-Best: Your favourite derby goal against Lazio?

Which is your favourite: 1⃣, 2⃣ or 3⃣?

Opublikowany przez AS Roma Sobota, 14 kwietnia 2018

Derby Wiecznego Miasta
niedziela 15 kwietnia 2018 r., godz. 20.40.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.