Tak media korzystają z grup na Facebooku

Nie tylko fanpage na Facebooku jest ważny. Nie ignoruj grup i zastanów się, jak bardzo ich założenie może ci pomóc.

Facebook tnie zasięgi organiczne i w ogóle się z tym nie kryje. Przeszliśmy nad tym do porządku dziennego, starając się cieszyć z ruchu na fanpage’ach, jaki nam pozostał, szukając jednocześnie pomysłu na dotarcie do naszych odbiorców zamkniętych w liczbie tych, którzy polubili naszą stronę.

Jedni inwestują w reklamy, które, co trzeba głośno powiedzieć, potrafią być bardzo skuteczne w serwisie Marka Zuckerberga (oczywiście o ile są odpowiednio skonfigurowane), inni szukają sposobu na wykorzystanie pozostałych form dotarcia do odbiorców za pomocą zasięgu organicznego (a więc za darmo), które nie zostały jeszcze ograniczone płatnościami.

Po to drugie rozwiązanie coraz śmielej sięgają blogerzy oraz media, które wykorzystują możliwość tworzenia grup, jako szansę na poprawę interakcji z czytelnikami i sposób na zbliżenie się do nich. Według danych, które można znaleźć w internecie z tego rozwiązania korzysta już około miliarda użytkowników Facebooka. A więc nie ma tu mowy o chwilowym trendzie wśród jakiejś wąskiej grupy twórców treści w tym medium. Grupy w tym serwisie to prawdziwa machina, której możliwości potrafią przynieść pozytywne korzyści niezależnie od branży, jaką reprezentujemy w internecie.

Grupa powie ci więcej

Jednym z takich pozytywnych przykładów na rynku medialnym jest Boston Globe, który prowadzi “Boston Globe Subscribers”. Jest to zamknięta grupa dla czytelników tego medium, która zrzesza obecnie ponad 3 tysiące użytkowników. Stosunkowo niewiele w porównaniu do liczby like’ów (ponad 497 tysięcy) na fanpage’u tej gazety.

Nie tylko o skalę tu jednak chodzi, a o coś zupełnie innego: o możliwości, jakie daje moderatorom dotarcie do swoich odbiorów za pomocą grup. Niektórzy wydawcy korzystają z tego narzędzia, by ukierunkować dyskusje na poruszane na łamach prasy czy portali tematy w taki sposób, by jak najbardziej ograniczyć nienawistne komentarze, będące w dużej mierze pokłosiem złudnej anonimowości w sieci.

Można by przecież podpiąć do strony internetowej facebookowy system komentarzy i w ten sposób zmniejszyć liczbę “anonimowych” użytkowników, ale to nie to samo. Grupy pozwalają na większą interakcję między czytelnikami a moderatorami oraz są sposobem na budowanie pogłębionych relacji. Dość powiedzieć, że według analiz, jakie przeprowadzili na swój użytek członkowie Globe’a wynika, że liczba komentarzy pod postami w grupach potrafi być nawet dwa razy większa niż pod postami na fanpage’u.

Pójść za ciosem

Kolejnym wartym uwagi pomysłem na prowadzenie grupy na Facebooku jest ten, który postanowił wykorzystać dziennik The Wall Street Journal. Sporym zainteresowaniem czytelników serwisu cieszy się cykl dotyczący książek i właśnie w tym kierunku postanowiły pójść osoby odpowiedzialne za komunikację w tym serwisie.

Powstała więc grupa WSJ Book Club zrzeszająca fanów inspirujących książek. Co ważne podkreślenia, dyskusji nie kształtują wyłącznie moderatorzy, choć to oni w dużej mierze proponują tematy do rozmów. Swoje pięć minut mają także użytkownicy, którzy mogą zadawać społeczności pytania i czekać na spostrzeżenia na temat poruszonych zagadnień.

Grupa to nie fanpage

Wielu wydawców zauważa, że korzystanie z grup może przynieść zupełnie inne korzyści niż prowadzenie fanpage’a. Chodzi o fakt, że ta pierwsza możliwość gromadzenia wokół siebie społeczności, bardzo dobrze służy jako filtr. Da się go wykorzystać do wyłuskania z ogromnej liczby fanów wyłącznie tych, którzy są zainteresowani danym tematem, a do tej pory nie widzieli sensu udzielania się pod postami gromadzącymi tysiące komentarzy. Odczuwali bowiem dyskomfort spowodowany tym, że ich głos ginął w lawinie wypowiedzi.

Świetnie zdali sobie z tego sprawę ludzie w New York Timesie, którzy stworzyli grupę pod nazwą “ Paying Till it Hurts”. Zrzesza ona osoby zainteresowane rozmowami na temat opieki zdrowotnej w Stanach Zjednoczonych, jej kosztami oraz głębszą analizą.

W takich grupach zazwyczaj nie ma ludzi “z przypadku”, a jeśli nawet ktoś taki się znajdzie, to nie zaburza dyskusji niemerytorycznymi komentarzami.

Produkt nieidealny

Pojawiają się jednak głosy krytyki, że grupy na Facebooku to narzędzie niedoskonałe i trudno się z tym nie zgodzić. Brak dostępu do statystyk jest jednym z koronnych argumentów podnoszonych przez ludzi, którzy nie widzą dużego potencjału w grupach. Dane liczbowe służące do analizy ruchu i planowania przyszłych działań mogłyby posłużyć do jeszcze lepszego wykorzystania możliwości płynących z rozmów ze społecznością. Z pewnością stanowiłoby to nieocenioną pomoc w dalszym budowaniu relacji z odbiorcami.

Klucz to ukierunkowanie

Samo założenie ogólnej tematycznie grupy na Facebooku, by funkcjonowała podobnie jak fanpage, może nie przynieść zbyt wielu korzyści. Jednak i od tego założenia istnieją wyjątki. Przykłady zastosowań funkcjonowania tego narzędzia, pokazują, że dobrym pomysłem na skuteczne gromadzenie zaangażowanej społeczności, są ukierunkowane dyskusje. Bardzo pomocne jest także wchodzenie z nią w interakcję.

Co ważne, nie chodzi tutaj o zakładanie grup dla pojedynczych wydarzeń. Choć jeśli ich skala jest naprawdę duża (silne trzęsienie ziemi, mistrzostwa świata), może przynieść korzyści w postaci otrzymania wartościowego feedbacku. O taki trudno byłoby zabiegać korzystając wyłącznie z fanpage’a.

Warto więc zastanowić się, czy któryś z elementów poruszanej przez nas tematyki, nie byłby idealny dla utworzenia grupy. Korzyści płynące z wykorzystania tego kanału, mogą być na prawdę zadowalające.