Influencerzy wypromują piłkę nożną?

A co by było, gdyby vlogerzy gamingowi zabrali się za symulację meczów przed kolejkami ligowymi?

Powiedzieć, że vlogowanie gamingowe jest bardzo perspektywiczną dziedziną świata wideo i internetu, to jak nic nie powiedzieć. Coraz więcej osób nagrywających filmy z “grania w gry” zdobywa popularność, cieszy się rozpoznawalnością i wywiera wpływ na odbiorców.

To przekłada się na kreowanie kolejnych influencerów rozchwytywanych nie tylko przez fanów, ale również przez firmy chcące wypromować swoje produkty i dotrzeć z nimi do zaangażowanych społeczności.

Przykładów takich kampanii jest naprawdę dużo. Kilka lat temu Rock i Rojo spakowali się i polecieli do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie marki Żywiec Zdrój, by promować jej produkt. Nie tak dawno Krzysztof Golonka znany z kanału na YouTubie: “Trenuj z Krzychem”, miał okazję wziąć udział w akcji zorganizowanej przez Nivea, dzięki której poleciał do Madrytu i odwiedził m.in. legendarny stadion Realu, a więc Santiago Bernabeu oraz obejrzał mecz Królewskich przeciwko Maladze przeplatając relację informacjami o sponsorze klubu, który właśnie wtedy przedłużył kontrakt do 2022 roku.

🔥 Real Madrid C.F. 🆚 Sevilla FC 🔥🎮 EA SPORTS FIFA 🎮 #FIFA18

Opublikowany przez LaLiga Czwartek, 7 grudnia 2017

Błahostka, prawda? Wysłać człowieka “z internetów” na stadion, zafundować kilka atrakcji i poprosić o relację z wydarzeń związanych z daną marką. Właściwie coś prostszego trudno wymyślić. A jednak takie rzeczy świetnie działają na promocję, zasięg i kojarzenie produktu z wydarzeniem lub inną marką, jaką w tym przypadku jest Real Madryt czy Żywiec Zdrój.

>> Czym jest slow journalism?

Podałem zaledwie dwa przykłady takich działań, a to nie jest nawet 1/10 wierzchołka góry lodowej. Skuteczność takich akcji jest bardzo duża, więc nie ma co się dziwić, że kolejne firmy korzystają z usług influencerów, vlogerów i blogerów.

Od pewnego czasu popularne stały się symulacje meczów piłkarskich przed ich rozegraniem w realnym świecie. Z takiej możliwości skorzystały już m.in. niemiecka Bundesliga i hiszpańska La Liga. Ostatnio na oficjalnym fanpage’u Primera Division można było obejrzeć transmisję na żywo z wirtualnego spotkania Realu Madryt z Sevillą przed oficjalnym ligowym starciem obu ekip.

Co warte odnotowania, osobami, które łapią za pady i biorą udział w symulacji są zazwyczaj ludzie anonimowi szerszej grupie odbiorców. Nie wpływa to oczywiście negatywnie na promocję producenta konsol, gier czy rozgrywek, ale jeszcze bardziej korzystne mogłoby być namówienie do współpracy influencerów czy vlogerów gamingowych.
Printscreen z fanpage’a La Ligi.

Zrzut ekranu z fanpage’a La Ligi

Podniosłoby to prestiż takich akcji, a jednocześnie spowodowałoby, że poszczególne ligi wykorzystujące tę formę promocji, mogłyby zyskać dodatkową grupę potencjalnych odbiorców lub przynajmniej zyskać jeszcze większy rozgłos. Próg wejścia jest mniej więcej taki sam chyba dla większości europejskich lig czy nawet tych w skali globalnej. Pytanie, kto pierwszy odważy się wcielić ten plan w życie? Może rodzima ekstraklasa?