Facebook pyta: Czy spędzanie czasu w social mediach jest dla nas złe?

Społeczna odpowiedzialność to oręż Facebooka w walce z przeciwnościami, które mogą podważyć jego pozycję.

Szczerze przyznam, że nie spodziewałem się takiego wpisu na blogu Facebooka, a więc największego medium społecznościowego na świecie. Ba, nie spodziewałem się takiego wpisu na blogu żadnego z tego typu mediów. Pewnie też dlatego zajęło mi trochę czasu, zanim zrozumiałem, o co w tym wszystkim może chodzić. Ale od początku.

15 grudnia 2017 roku David Ginsberg i Moira Burke opublikowali na blogu Facebooka wpis zatytułowany “Hard Questions: Is Spending Time on Social Media Bad for Us?”. I trudno się nie zgodzić z tym, że postawili naprawdę skomplikowane pytanie, na które ciężko znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Tym bardziej, jeśli nie zdecydujemy się podeprzeć swoich argumentów żadnymi badaniami. A i one mogłyby nie sprostać odpowiedzi na wszystkie postawione w tej materii pytania.

Mam wrażenie, że Facebookowi chodzi jednak o coś więcej, niż wyłącznie zaglądanie do naukowych stwierdzeń dotyczących wpływu szkodliwości mediów społecznościowych na ludzki organizm.

Autorzy tekstu podkreślają, że, według badań, pozytywny wpływ na nasze samopoczucie może mieć wchodzenie w interakcje z innymi użytkownikami FB. Negatywne natomiast – przyglądanie się z boku dyskusjom i bezrefleksyjne “scrollowanie” osi czasu. To zdecydowanie nie najlepszy sposób ani na poprawę humoru, ani na budowanie relacji z osobami, które mamy wśród znajomych. A przecież Facebookowi chodzi właśnie o jak największe zaangażowanie użytkowników, prawda?

Na stronie newsroom.fb.com czytamy:

(…) W jednym z eksperymentów studenci Uniwersytetu Michigan, przypadkowo przydzieleni do czytania Facebooka przez 10 minut, byli w gorszym nastroju pod koniec dnia niż studenci, którzy mieli za zadanie pisać posty lub rozmawiać z przyjaciółmi na Facebooku. Badanie przeprowadzone przez UC San Diego i Yale wykazało, że osoby, które kliknęły około czterokrotnie więcej linków niż przeciętna osoba lub polubiły dwa razy więcej postów, miały gorsze zdrowie psychiczne niż średnia w ankiecie. Chociaż przyczyny nie są jasne, naukowcy przypuszczają, że czytanie o innych w internecie może prowadzić do negatywnych skutków. (…) Inną teorią jest to, że internet nie sprzyja zaangażowaniu społecznemu w wymiarze interpersonalnym.

Nasuwa się pytanie, dlaczego pracownicy Facebooka zwracają się do użytkowników z instrukcją, jak najlepiej korzystać z ich medium. Oczywiście nadrzędną kwestią jest ta, by zyskać jeszcze większe zaangażowanie w publikowane treści i jeszcze lepiej wykorzystać możliwości serwisu. Wiąże się to z wymiernymi korzyściami dla rocznego bilansu spółki. Odnoszę jednak wrażenie, że to nie wszystko.

Słyszeliście o biznesie społecznie odpowiedzialnym? Jest to koncepcja, w myśl której przedsiębiorca uwzględnia m.in. interesy społeczne klientów bądź, jak to ma miejsce w tym przypadku, użytkowników serwisu.

Facebook stara się być firmą społecznie odpowiedzialną. Bierze więc na barki swoje niedoskonałości  – a tych jest co niemiara – i próbuje je naprawić. Doskonały tego przykład mieliśmy podczas ostatnich wyborów na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Pojawiło się wówczas wiele zarzutów dotyczących możliwości wpływania przez służby rosyjskie na wynik wyborów. Wtedy też podnoszono kwestię, że szefowie Facebooka powinni wziąć odpowiedzialność za tę sytuację i jak najszybciej uporać się z problemem. Nie chodzi przecież o zwykłą lukę w systemie, którą można wykorzystać do niecnych celów, ale o coś znacznie ważniejszego  - o możliwość wpływania na globalną politykę dzięki umiejętnemu profilowaniu reklam w tym serwisie. Mamy więc tu do czynienia z klasycznym elementem wojny cybernetycznej.

Facebook kontra fake newsy

Kolejnym problemem, z jakim mierzy się serwis Marka Zuckerberga, są fake newsy, które zalewają timeline’y setek milionów użytkowników na całym świecie. To również globalny problem, który może mieć opłakane skutki dla wielu dziedzin życia społecznego. A wpływanie na międzynarodową czy wewnątrzkrajową politykę, bądź konfliktowanie ze sobą społeczeństw, to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Władze Facebooka chcąc tego, czy nie, odczuwają ogromną presję, jaka na nich ciąży. Starają się więc sprostać oczekiwaniom użytkowników, bo wiedzą, że nie chodzi wyłącznie o ocenę wiarygodności ich medium. Brak zdecydowanej odpowiedzi i skutecznej walki z zagrożeniami, może mieć przełożenie na liczbę użytkowników. Co równie ważne (o ile nie ważniejsze) odbić się może także na zaufaniu reklamodawców, cenach akcji, a w konsekwencji także na stabilności finansowej amerykańskiego giganta.

Dbanie o dobre samopoczucie użytkowników i zachęcanie ich do większej interakcji, ma nie tylko korzystny wpływ na wykresy publikowane w rocznych sprawozdaniach i zaangażowanie w facebookowe życie. Świetnie wpisuje się również w biznesową odpowiedzialność za największe wirtualne społeczeństwo na świecie. Wszak sfrustrowany użytkownik może się obrócić przeciwko Facebookowi i zostać wykorzystany (świadomie bądź nie) przez tych, którzy tylko czekają, by ponownie zaatakować medium Zuckerberga.