Dziennikarstwo 2020 – jakie będzie?

Artykuł pierwotnie ukazał się na stronie Europejskiego Obserwatorium Dziennikarskiego.

Serwis Nieman Lab należący do Nieman Foundation for Journalism działającej przy Uniwersytecie Harvarda po raz kolejny zebrał prognozy ekspertów dotyczące przyszłości dziennikarstwa w perspektywie najbliższych 12 miesięcy. Jakie wnioski nasuwają się po analizie ponad 130 prognoz i którym zagadnieniom warto się przyjrzeć?

Początek nowego roku to nie tylko czas podsumowań, ale także – a może przede wszystkim – okres wdrażania nowych celów, założeń i perspektyw na najbliższe miesiące. Poddawanie analizie tego, co było i co się zbliża jest bardzo ważne szczególnie w świecie dziennikarstwa, które nieustannie ewoluuje. Niektóre prognozy z ubiegłego roku spełniły się w niewielkiej części, inne całkowicie, tworząc podwaliny do działań, które dziennikarze będą musieli podjąć w najbliższym czasie.

U progu nowego roku warto przyjrzeć się swojej redakcji, wyzwaniom, problemom i potencjałowi, ale także posłuchać opinii ekspertów, którzy rzadko się mylą, często podpowiadając wiele rzeczy przydatnych w redakcjach o przeróżnej specyfice. Tak też jest tym razem. „Predictions 2020”, a więc przewidywania najważniejszych osób z branży dziennikarstwa i mediów zebranych przez redakcję Nieman Lab to kopalnia wiedzy i inspiracji, z której grzechem byłoby nie skorzystać.

Inteligencja open source

Dezinformacja stała się naszym chlebem powszednim. Fałszywe informacje, przekłamujące rzeczywistość grafiki, wykresy, materiały wideo to codzienność w internecie. Zwłaszcza w tematach zahaczających o konflikty zbrojne. To chleb powszedni dla dziennikarzy, którzy ciągle muszą szukać nowych metod docierania do prawdy, bo podawanie jej opinii publicznej jest coraz trudniejsze.

Na pomoc przychodzą coraz bardziej zaawansowane metody weryfikowania informacji. Jedną z nich jest OSINT – inteligencja open source, wykorzystywana kiedyś głównie przez agencje wywiadowcze. Dzisiaj ogromne bazy danych mogą służyć dziennikarstwu, w szczególności śledczemu, oraz gałęzi zajmującej się weryfikacją informacji.

Przykładem jest projekt Belingcat, który otrzymał w 2019 roku nagrodę Machiavellego za „niezwykłe osiągnięcia w dziedzinie komunikacji publicznej”. W uzasadnieniu czytamy, że została przyznana za „innowacyjne metody dziennikarstwa śledczego. (…) Bellingcat dał nowy impuls do dokładnego dziennikarstwa śledczego w epoce, w której fałszywe wiadomości pojawiają się coraz częściej. Ta innowacja jest doskonałym przykładem dla tradycyjnych mediów i aspirujących do wysokiej jakości dziennikarzy. Bellingcat zasługuje na pochwałę za świadome rozpowszechnianie wiedzy”.

Obok Belingcat na słowa uznania zasługuje też Forensic Architecture, o którym również wspomina Ståle Grut, dziennikarz i doradca strategiczny w laboratorium badawczo-rozwojowym norweskiego publicznego nadawcy NRKbeta . W artykule dla Nieman Lab pisze: „Grupy takie jak Forensic Architecture i Bellingcat są pionierami nowych kreatywnych sposobów dotarcia do prawdy za pośrednictwem źródeł cyfrowych. Ich dochodzenia, a także współpraca z uznanymi mediami, takimi jak The New York Times, BBC i Der Spiegel, zyskują coraz większą uwagę. Zapewnia to widoczność ich metod. Projekty oparte na OSINT otrzymały prestiżowe nagrody; dokument o samej Bellingcat wygrał nawet Emmy”.

O tym, jak działa docieranie do prawdy za pomocą open source obrazuje chociażby niedawna weryfikacja, o którą pokusił się irański serwis fact-checkingowy Factnameh.com uruchomiony przez obywateli tego państwa mieszkających w Kanadzie. Ich analiza była odpowiedzią na doniesienia The New York Timesa, który poinformował, że tłum ludzi na ulicach miasta Ahvaz, opłakujący śmierć generała Suleimaniego, rozciągał się na długości ponad 30 km. Jeden z członków zrzeszonych w Factnameh stwierdził, że „całe miasto Ahvaz w żadnym kierunku nie ma 30 km”. Stąd pomysł, aby zweryfikować informację.

Serwis Poynter opisał drogę dotarcia do prawdy. Autorzy analizy sięgnęli po mapę miasta według ostatniego spisu ludności (1,2 mln ludzi) nałożyli na nią wszystkie ograniczenia ruchu stworzone przez irański rząd w związku z pogrzebem Suleimaniego, zmierzyli każdą aleję i ulicę z wykorzystaniem serwisu mapchecking.com, co pozwoliło im sądzić, że tłum nie rozciągnął się na długość większą niż 3 km. To jednak nie koniec. Autorzy porównali niektóre zdjęcia lotnicze z symulacjami komputerowymi pozyskanymi dzięki witrynie Crowd Safety and Risk Analysis. „W związku z tym doszli do wniosku, że generała w Ahvaz opłakuje od 58 do 87 tysięcy osób (w tym uwzględniono współczynnik dodatni i ujemny wynoszący 20%). Ta liczba osób nie wystarczyłaby do pokonania 30 kilometrów w sposób pokazany na zdjęciach” – czytamy na stronie Poyntera.

Weryfikacja informacji nie jest łatwą sztuką i umiejętnością, której każdy może się nauczyć w kilka chwil. Ale jednocześnie niezwykle perspektywiczną i potrzebną. Świadczą o tym słowa Ståle Gruta: „Zarówno Tow Center, jak i Global Investigative Journalism Network wydały w tym roku przewodniki na temat dziennikarstwa OSINT. BBC sprawiło, że szkolenie dziennikarzy „w sztuce mediów open source” było najwyższym priorytetem na rok 2019 . Wyniki zaczną się pojawiać w 2020 roku”.

Pełniej, skrupulatniej i z czytelnikami

Jak wynika z tegorocznego przeglądu analiz dotyczących kierunków rozwoju dziennikarstwa w 2020 roku przed naszą branżą wiele trudnych wyzwań. Odkrywanie prawdy w często teoretycznie prawdziwych informacjach będzie jedną z najtrudniejszych Zwłaszcza w czasach, kiedy zaufanie do zawodu dziennikarza nie jest na najwyższym poziomie.

Jak zatem pracować nad jego odbudową? Stanie na straży prawdy i fact-checking to jedno, o czym doskonale już wiemy. Catalina Albeanu, redaktorka cyfrowa w rumuńskim DoR (Decât o Revistă) wspomina o regularnych rozmowach, słuchaniu i współpracy z odbiorcami. To właśnie stara się robić DoR – niezależna platforma dziennikarska w Rumunii, tworząc mechanizmy informacji zwrotnych w postaci ankiet oraz grup fokusowych.

O „wyjściu do ludzi” wspomina także Alexandra Borchardt, starszy pracownik naukowy w Reuters Institute for Study of Journalism na Uniwersytecie w Oxfordzie. Jak wyjaśnia, tyczy się to głównie młodych dziennikarzy i to w kontekście lokalnego dziennikarstwa. „Pokolenie młodych dziennikarzy wychowało się przed ekranami komputerów, kopiując i wklejając historie, aby szybko osiągać sukcesy w zakresie kliknięć i zasięgu”. Jej sposób na rozwijanie zaufania to bezpośrednie zaangażowanie. „Działa ono szczególnie dobrze, jeśli widzisz, że osoba po drugiej stronie jest istotą ludzką taką jak ty, podejmującą uczciwy wysiłek, aby wykonać trudną, czasem ryzykowną pracę, która nie jest zbyt dochodowa”.

Swoimi spostrzeżenia na temat dziennikarstwa na najbliższe miesiące podzieliła się też Masuma Ahuja, niezależna dziennikarka związana przez lata z The Washington Post i CNN. Już na początku zaznacza, że jej prognoza jest bardziej modlitwą, aby dziennikarstwo stało się wolniejsze, cichsze i bardziej przemyślane. Dziennikarka stawia m.in. ważkie pytanie: „Ile naszego dziennikarstwa tak naprawdę wyjaśnia rzeczy w sposób, który pomaga czytelnikom zrozumieć społeczności, w których żyją, rządy, na które głosują, firmy, które popierają, sposoby działania naszego świata?”.

Budowa zaufania to także skuteczne poruszanie tematów, które interesują społeczności. Jednym z nich są zmiany klimatu. Fiona Spruill, była dyrektor operacyjna w Meetup i była redaktor The New York Times, przyznaje, że „kryzys klimatyczny zyskuje zasięg, na jaki zasługuje”. Linda Solomon Wood, założycielka i redaktor naczelna kanadyjskiej mutacji pisma National Observer uznała nawet, że rok 2019 będzie rokiem reportera klimatycznego. W Polsce było to raczej mniej zauważalne, choć na przykład Gazeta Wyborcza zdecydowała się rozwijać newsletter o zmianach klimatu. Większa intensywność działań miała miejsce jednak w krajach, w których zmieniający się klimat dał się bardziej we znaki niż w Polsce.

Lokalne stacje telewizyjne u progu niebezpieczeństwa

To jedyny tego typu głos w tegorocznym zestawieniu przewidywań na 2020 rok, ale wart zauważenia, bo dotyka lokalnych telewizji, o których w ostatnich latach w kontekście ewentualnego nadchodzącego kryzysu niewiele się mówiło. Ten dotyczył głównie prasy. Rachel Davis Mersey, prodziekan ds. badań i profesor w Medill School of Journalism, Media and Integrated Marketing Communications w Northwestern wzięła na warsztat lokalne stacje telewizyjne, a dokładnie ich najbliższą przyszłość.

Amerykańskie media różnią się od polskich diametralnie, ale jedno je łączy od dawna – kryzys, który zawsze nadchodzi, choć do naszego kraju z opóźnieniem. Autorka zwraca uwagę, że lokalne stacje telewizyjne – o ile chcą uniknąć tego, co spotkało i nadal dotyka prasę – powinny zdawać sobie sprawę z dwóch rzeczy. Po pierwsze: „Młodzi ludzie nie będą konsumować wiadomości”. Po drugie: „Ich nawyki się zmieniają”. Co Rachel Davis Marsey ma na myśli? „Lokalne stacje telewizyjne powinny wykorzystać dzisiejsze korzystne przepływy dochodów, aby aktywnie inwestować w obsługę różnorodnych rynków, na których się znajdują, dostarczając starannie dobrane treści odbiorcom za pośrednictwem wielu kanałów społecznościowych i cyfrowych”.

W perspektywie amerykańskiej brzmi to całkiem sensownie. Czy ta perspektywa będzie możliwa do przełożenia także na rodzimy rynek? To już pytanie do właścicieli stacji.

Z kolejną wskazówką przychodzi Nico Gendron, menedżer programu w Instagram Local News Fellowship, która zwraca uwagę na pokolenie „Z”, a więc osoby urodzone po 2000 roku, które osiągają właśnie pełnoletniość. To ważna część społeczności, od której w niedalekiej przyszłości może zależeć – jak zauważa – czy kolejne media pozostaną istotne i opłacalne finansowo.

Nico zwraca uwagę, że idealnym rozwiązaniem byłoby stworzenie przez redakcje drugiego newsroomu, w prace którego zaangażowane zostałyby osoby w wieku 15-23 lata, jak robią to niektóre amerykańskie media z The New York Times, NBC News i CNN na czele. Jeśli jednak jest to niemożliwe, Nico Gendron podsuwa inne rozwiązanie, „Po pierwsze, treść musi być atrakcyjna dla młodych ludzi i „nie poprzez przeprowadzanie z nimi wywiadów lub opowiadanie ich historii”, jak napisała Amy King w prognozie Nieman Lab z 2019 roku, ale „przez umożliwienie im opowiadania swoich historii”.

Audio na fali

Od kilku lat słyszymy, że podcasty to przyszłość, że doczekaliśmy rozkwitu dziennikarstwa w wersji audio, że coraz więcej ludzi słucha wiadomości i komentarzy ekspertów zamiast je czytać. To wszystko prawda. Prawdą jest też, że wiele mediów poczyniło duże kroki, aby stworzyć infrastrukturę potrzebną do rozwoju tej gałęzi. Ale mimo to w przewidywaniach na 2020 rok słyszymy o „wschodzącej sieci audio”. Potwierdza to Mario Garcia, starszy doradca w zakresie projektowania wiadomości w Columbia University School of Journalism i założyciel Garcia Media, globalnej firmy konsultingowej pisząc, że przede wszystkim powinniśmy myśleć mobilnie, w pierwszej kolejności tworząc treści na jak najmniejsze urządzenia, a dopiero później na większe. „Kiedy myślenie jest przede wszystkim mobilne, także audio staje się łatwiejsze i jest to naturalna droga ewolucji dla podcastów. Nie można przecenić znaczenia audio w tworzeniu wiadomości. To zdecydowanie rok i dekada dziennikarstwa mobilnego! Usłyszmy to także w przypadku podcastów, które są integralną częścią mobilnego rynku” – pisze Garcia.

Steve Henn, lider strategii treści dla wiadomości w Google pisze coś jeszcze: „Jesteśmy na początku starań, aby sieć audio była tak trafna i przydatna, jak stała się sieć tekstowa”. Biorąc pod uwagę, że podcasty świętują w tym roku 15 lat istnienia, upłynęło bardzo dużo czasu od debiutu tej formy tworzenia treści, a jednak ciągle stoimy na początku drogi. Jak sądzę z jednej strony jest to spowodowane faktem, że nikt jeszcze nie wymyślił skutecznej formy monetyzacji, jak ma to np. miejsce w blogosferze, która stała się symbolem zarabiania na pisaniu w internecie i osobną gałęzią tekstowej części internetu.

Z podcastami jest zdecydowanie trudniej, bo choć nadawać może każdy, próg wejścia jest znacznie wyższy niż w przypadku formy tekstowej. Zakładając, że każdy z nas posługuje się wzrokiem i posiada przynajmniej jedno urządzenie elektroniczne od wyświetlania treści, może pochłaniać artykuły w każdym miejscu na świecie i o każdej porze. Aby korzystać z wersji audio potrzebujemy komputera/smartfona/tabletu, a często także słuchawek. Stworzenie audycji wymaga też większych nakładów finansowych oraz dobrodziejstw technologii niż w przypadku napisania artykułu. Jednak podcasty potrzebują jeszcze czegoś, aby na prawdę wyróżnić się na tle tekstowej konkurencji. Pisze o tym Henn: „Urządzenia audio, takie jak smartfony, inteligentne głośniki i słuchawki są teraz wszędzie. Ale dzisiaj dźwięk jest jednowymiarowy – nie możesz zadawać pytań i uzyskać odpowiedzi. Dźwięk nie jest jeszcze interaktywny ani „inteligentny”. Nie jest łatwo go  udostępniać, a znalezienie podcastu na temat okolicy, przez którą przechodzisz lub miasta, przez które jedziesz, jest prawie niemożliwe”. To właśnie interaktywność może wznieść sferę audio internetu na wyższy poziom.

Pozwolić dziennikarzom być dziennikarzami

Niewiele się zmieniło od poprzedniego roku w sprawie prasy lokalnej, która nadal znajduje się w trudnej sytuacji. Każdy pojedynczy sukces takiego medium w dowolnej części świata wzbudza jednak nadzieje na przetrwanie pozostałym. I tak się właśnie dzieje chociażby z pierwszymi sukcesami związanymi z prenumeratą cyfrową czy biuletynami/newsletterami, które także cieszą się coraz większą popularnością. Victor Pickard, profesor nadzwyczajny w Annenberg University for Pennsylvania School for Communication z nadzieją pisze o zmianie struktury organizacyjnej, ucieczce od imperatywu komercyjnego w stronę statusu organizacji non-profit. Jego zdaniem dopiero wtedy, „zmieniając podstawowe struktury własności i kontroli mediów informacyjnych, w końcu pozwolimy dziennikarzom zostać dziennikarzami”.

Zmiany organizacyjne są w teorii Pickarda podstawą do tego, by dziennikarze mogli skupić się na tym, do czego zostali powołani – służeniu lokalnym społecznościom i niesieniu pomocy w rozwiązywaniu ich problemów. A o finansową sferę (daleko nam do czasów, w których media będą mogły zarobić na siebie wyłącznie z subskrypcji i prenumerat) zaczną dbać także technologiczni giganci oraz rządy w poszczególnych krajach. „Więcej rządów stanowych dokona inwestycji publicznych w wiadomości lokalne. Monopole platform takich jak Google i Facebook będą zmuszone płacić podatek od mediów publicznych w celu wspierania dziennikarstwa lokalnego i globalnego” – pisze Pickard.

Czytając natomiast prognozę Joshuy P. Darra, który jest adiunktem ds. Komunikacji politycznej na Louisiana State University, można odnieść wrażenie, że branża nie jest jednomyślna co do kierunku rozwoju i trudno się dziwić, bo czynników mających na to wpływ jest bardzo dużo. Jednym z nich, który może szczególnie dać się we znaki mediom, jest kampania prezydencka w Stanach Zjednoczonych, która – jak podkreśla Darr – będzie rekordowa pod względem nakładów finansowych. A te nie trafią szerokim strumieniem do mediów w formie reklamy. Co gorsza, środowisko dziennikarskie może stanąć przed kolejnym trudnym wyzwaniem związanym z przekazywaniem prawdy odbiorcom.

„Ten ogromny napływ gotówki z polityki do mediów przyniesie korzyści firmom technologicznym i kablowym sieciom informacyjnym bardziej niż w poprzednich kampanijnych cyklach – wzmacniając trendy w branży medialnej, które szkodzą dziś polityce w Ameryce i powodują więcej szkód niż jakakolwiek negatywna reklama. (…) Przeniesienie wydatków na krajowe platformy kablowe i media internetowe, przyspieszy obecne trendy w środowisku medialnym, takie jak nacjonalizacja procesu podejmowania decyzji politycznych. Polityka i aktualności polityczne stają się stopniowo referendum na temat prezydenta i tego, co dzieje się w Waszyngtonie, podczas gdy lokalne newsroomy walczą o dostosowanie się do zmieniającej się ekonomii wiadomości i preferencji konsumentów”.

Brak dziennikarstwa – brak demokracji

Lokalność mediów to temat, który wielokrotnie przewija się w tegorocznym zestawieniu przygotowanym przez  Nieman Lab. Poruszył go także John Garrett, prezes Community Impact Newspaper. Jego zdaniem żyjemy w świetnych czasach, by założyć lokalną gazetę w nowym systemie finansowania i zarządzania, z czystą kartą w stosunku do obecnych przedsiębiorców medialnych, którzy borykają się z problemami finansowymi, próbując zmienić strukturę własnościową firmy oraz poszukując nowych źródeł zarabiania pieniędzy. „Jest zbyt wiele talentów i zbyt wiele okazji, aby stłumić rozwój nowej ery przedsiębiorcy prasowego. W 2020 roku ci nowi liderzy stworzą swoje plany, zgromadzą zespoły i zabiorą się do pracy – uruchamiając setki nowych źródeł lokalnych wiadomości. Będzie super” – pisze Garrett.

Idealnie w tę myśl wpisują się słowa Sary Stonbely, dyrektor badawczej w Centre for Cooperative Media, która zwraca uwagę na nierówności informacyjne w związku z coraz powszechniejszym występowaniem (szczególnie w USA) tzw. „pustyń informacyjnych”, a więc miejsc, w których nie ma żadnej gazety lokalnej bądź tego typu mediów jest skrajnie mało. Tę nierówność zestawia z nierównym dostępem do edukacji: „Nierówność wiadomości ma znaczenie tak samo jak nierówny dostęp do edukacji: bez wiarygodnego, rzetelnego dziennikarstwa demokratyczny system polityczny rozpada się. Dlatego zmniejszenie tych nierówności będzie nadal priorytetem w 2020 roku dla wielu fundacji i innych organizacji pracujących nad wdrożeniem nowych zrównoważonych modeli biznesowych i rozwoju nowych organizacji dziennikarskich w erze cyfrowej”.

Interesującą i godną rozważenia perspektywę prezentuje też Sara Konrad Baranowski, redaktorka Iowa Falls Times Citizen. Swoją prognozę na 2020 rok rozpoczyna od zwrócenia uwagi na tendencję zwolnień wśród dziennikarzy w mediach o większym zasięgu, które walczą o przetrwanie. Mowa głównie o gazetach. Te osoby muszą więc szukać nowego pracodawcy, a coraz bardziej atrakcyjnym kierunkiem – zdaniem Sary Baranowski – mają być lokalne gazety. Dlaczego są tak ważne? „Małe gazety nie są postrzegane jako „media”, ale jako wiarygodne źródło – czasem jedyne źródło – lokalnych informacji” – pisze Baranowski.

Jej zdaniem praca w małych organizacjach medialnych ma jeszcze jeden zasadniczy plus w porównaniu z dużymi koncernami medialnymi. Plus, który przy dobrym wykorzystaniu dostępnych technologii, może stanowić przewagę nad konkurencją. „Pod wieloma względami mniejsze organizacje są bardziej zwinne. Nowe pomysły można testować – często za niewielką opłatą lub za darmo – i modyfikować w razie potrzeby, dopóki właściwa formuła nie przyciągnie odbiorców. Nie trzeba przekonywać pracowników różnych szczebli organizacyjnych, aby zająć się nowym projektem cyfrowym. Jeśli znajdziesz sposób, możesz spróbować” – dodaje.

12 miesięcy w nieznane

Każdy rok jest dla dziennikarzy coraz trudniejszy. Pokazują to analizy ze Stanów Zjednoczonych, Europy, ale też bezpośrednio z naszego kraju. Każdego roku czekają nas nowe wyzwania, nowe dylematy, nowe przeszkody i problemy do rozwiązania. 2020 rok też nie będzie sielanką. Zagrożeń i wyzwań przybywa. Możliwości, by sobie z nimi radzić też. I to cieszy.

Mam wrażenie, że w porównaniu z minionym rokiem nie zmieniło się tylko jedno – ciągle jesteśmy w środku cyklonu zwanego „przemianą” lub – jak kto woli – „transformacją”, ale też z roku na rok wiemy o niej coraz więcej, jednak ciągle zbyt mało. Czy w styczniu 2021 roku będziemy wiedzieli już tyle, by móc powiedzieć: „tak, to już koniec zmian”? Nie sądzę. I to jest najbardziej fascynującą perspektywą na ten rok.

Przeczytaj wszystkie prognozy ekspertów zebrane przez Nieman Lab